1739. Z cyklu: Przeczytane (XCI) – Lipiec…

  1. Orlando Figes, Wojna krymska 1853-1856. Ostatnia krucjata. Przeł. M. Balicki, Oświęcim 2018;

  2. Michel Houellebecq, Serotonina. Przeł. B. Geppert, Warszawa 2019.

Reklamy

1738. Boyhood…

Urywam sobie z pracy trzy dni podczas wyjazdu rodziców do Rewala, i jeszcze jeden wymuszam przez SMS urlopem na żądanie. Z weekendem sześć. Lenistwo. Smakuję upał, słońce – działka i opalanie, powroty bez koszulki, w bieliźnie po mieszkaniu. Rozgardiasz, nowe książki, zdjęciowa autosesja. Prowokacyjny status tam, gdzie wirtualnie inni chłopcy – tym bardziej właśnie, że do niczego dojść nie może. Flirtowanie. Pragnienie towarzystwa, współudziału – kolejny raz tęsknota za kolegą, udawanie. Bawienie się w namiastki, substytuty; przywoływana przeszłość, tamte lata, których nie dane było mi w pełni doświadczyć…

„Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nie jest jakimś kolejnym chłopcem, ale chłopczynką należącą do trzeciej płci – że nigdy nie grał w piłkę na boisku, nigdy nie machał z drugiego brzegu łowiącemu ryby kumplowi. Całe to słodkie doświadczenie letniej, chłopięcej beztroski było dla niego bezpowrotnie utracone [Edmund White, Hotel de Dream. Powieść nowojorska. Przeł. J. Dehnel i P. Tarczyński].

1736. In Praise of Idleness…

Pierwsze dni w pracy po powrocie z Warszawy okazały się tak męczące, że już marzę o następnym urlopie. Raczej nie ma jednak szans na więcej niż trzy dni pod rząd. Pięćdziesiąt tygodni harowania, żeby mieć dwa dla siebie to nie jest uczciwa proporcja. Niewolnictwo osiągnęło w naszych czasach apogeum…

[23 VIII 1943] Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, że »praca uszlachetnia«. Wiem tylko, że zawsze uszlachetniałem się najbardziej wtedy, gdy nic nie miałem do roboty. Zamiast żałować ludzi, którzy muszą tracić najlepsze lata na rozbijanie się za kawałkiem chleba, robi się z tego bohaterstwo. (…)
Praca, praca… Ten mit pracy w naszej epoce jest morderczy. Praca, praca, pracujemy, pracuję… Ogłupia się ludzi pracą, stwarza się religię pracy, robi się z pracy cel – jedyny i prawdziwy. (…) Mało tego: wszystkie najokropniejsze rodzaje pracy gloryfikuje się. Całe podejście naszej epoki do problemu pracy jest zboczone. I dziś zupełnie nie śmieję się i nie wykpiwam tego, że w roku 1936 Francja utworzyła »Ministerstwo Rozrywek« (Ministère de Loisirs). Mit pracy, zboczenie na punkcie pracy, doprowadziły do tego, że większość ludzi nie wie, co robić w wolnych chwilach. Pracować potrafi każdy, odpoczywać i nic nie robić – mało kto. Tymczasem kultura, to także umiejętność »nicnierobienia«. (…) Cały problem jest dziś postawiony w sposób zupełnie anormalny. To, co dziś uważa się za pracę, na pewno nie uszlachetnia. Praca w biurach i w zautomatyzowanych fabrykach, ustawiona na cokole, okadzana, otoczona aureolą, upiększana, wyniesiona do specjalnej godności wśród wszystkich innych prac (…) nie uszlachetnia. Stępia człowieka, zgrubia, zatumania do tego stopnia, że ginie w tym rozum i cała korzyść odpoczynku. Umiejętność nicnierobienia ginie. Człowiek, który nie potrafi nic nie robić, zamienia się w owada. Tylko zboczeniec może podziwiać pszczołę lub mrówkę. Mnie ich zawsze żal. (…) Popadliśmy w szaleńczy i obłąkany taniec Pracy. Stachanowiec jest symbolem, bóstwem. Nie – zboczenie, pomyłka. Nie wolno poniżać człowieka do tego stopnia i uważać tego w dodatku za wspaniałe, jedyne, bohaterskie i krzepkie. Jest to smutna konieczność” [Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem].

1734. Before leaving…

Wyjeżdżam zawsze w apogeum sezonu truskawkowego – tu mam je teraz na okrągło, tam muszę sobie przypominać, by w ogóle cokolwiek jadać. Pakuję T-shirty i bieliznę na każdy z czternastu dni – urlopy są przecież i od prania – a jednak walizka wydaje mi się lżejsza niźli w poprzednich latach. Po roku przerwy może się uda w końcu zrobić jakieś zdjęcia. Lecz zasadniczo idzie właśnie o to, żeby nie musieć robić nic…

1733. Bilans handlowy…

Dzień urlopowy, spacer po sklepach, dziewięć T-shirtów. W ciągu miesiąca też dwadzieścia dziewięć książek za ponad tysiąc sto.
Regały, szafa – wydaję tylko na jedyne, czego się dorobiłem…

„Człowiek z Cro-Magnon polował na mamuty i renifery; człowiek współczesny ma wybór między Auchan a Leclerkiem” [Michel Houellebecq, Uległość. Przeł. B. Geppert].